niedziela, 30 czerwca 2013

Chcialam oglosic,ze to koniec bloga,poniewaz nie czyta go prawie nikt i nie to nie ma sensu.Przepraszam :/

poniedziałek, 24 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 11

Po lekcjach poszłam do swojej szafki,by odłożyć książki.Moim 'szafkowym sąsiadem' był Hayden nie zwracał na mnie uwagi,prawie nigdy nie spotykaliśmy się przy niej.Chodził ze mną do klasy i grał w drużynie futbolowej.Ponoć cała masa dziewczyn się za nim uganiała.Był przystojny.Trochę wyższy od Harry'ego i niezle zbudowany.Ma ładne niebieski oczy i złote włosy.Chociaż przykuwał uwagę nie miał w sobie tego czegoś co Harry.Autobus miałam dopiero za 20 minut,nie chciałam wracać z Harry'm.
Odłożyłam książki i już miałam iść na dwór gdy niezdarnie uderzyłam w tors Hayden'a. Wywróciłam się a z mojego plecaka wyleciały książki.
-Oj przepraszam - podniosłam się z jego pomocą z ziemi zaczęłam zbierać książki
-Nie szkodzi- uśmiechnął się ,ukazując szereg białych zębów. Zaczerwieniłam się, spakowałam książki , podziękowałam i wyszłam z budynku.
-Czekaj! -odwróciłam się i ujrzałam Hayden'a biegnącego za mną.
-Jedziesz tym autobusem? -wskazał na żółtego busa na parkingu. Pokiwałam głową na potwierdzenie.
-Świetnie, mamy czas żeby się lepiej poznać.- usiedliśmy na ławce i rozmawialiśmy . Do odjazdu autobusu zostało 5 minut. Hayden to bardzo miły chłopak. Opowiedział mi trochę o sobie po czym ja mu trochę o mnie. Kątem oka zauważyłam Harry'ego idącego w naszą stronę. Był cały czerwony a jego pięści były mocno zaciśnięte. Wstałam z ławki i pociągnęłam za rękę Hayden'a.
-Chodzmy już do autobusu.- łzy wypełniały moje oczy.
-Meg!! - słyszałam jak wołał mnie , jego głos był zachrypnięty i można było usłyszeć w nim wściekłość.Chętnie rzuciłabym mu się na szyję całując go, ale nie mogłam... Bałam się.
-Kurwa Meg! - siedziałam już na siedzeniu, a autobus ruszył. Koło mnie usiadł Hayden a ja wybuchłam płaczem.Przez resztę drogi uspokajał mnie, nie wiedząc czemu płacze.Wysiadłam na swoim przystanku.Pierw się pożegnałam i podziękowałam Hay'owi za próby uspokojenia mnie.Udało mu się. Szłam do domu już spokojniejsza.Emocje wróciły kiedy zobaczyłam czarny pojazd przed domem. Na masce samochodu siedział Harry.Jego obcisła czarna koszulka świetnie ukazywała tors.Loki opadały mu na czoło,a jego wzrok nie odrywał się od ziemi.Chciałabym się wtulić w jego ramiona i usłyszeć coś sensownego. Ale wciąż po głowie chodziły mi jego słowa.
SukaMiałam nadzieję,że mnie nie zauważył. Odwróciłam się i szybkim krokiem ruszyłam w przeciwnym kierunku. Poczułam czyjeś ręce które mnie objęły.
-Puść mnie proszę - starałam się być spokojna , ale moje serce biło jak oszalałe. Nie chcę żeby wiedział że jestem przerażona gdy jest zły.
-Przepraszam- szepnął mi do ucha ,a ja nie wytrzymałam po policzkach spłynęły mi łzy. Odwróciłam się do niego a on popatrzył mi głęboko w oczy.
-Co ten koleś chciał? - jego złość ponownie wróciła.
-To Hayden,chodzi ze mną do klasy jest bardzo miły.
-Co kurwa?!  Widziałam jak na ciebie patrzy,o mało Cie tam nie rozebrał!-krzyczał na mnie a ja coraz bardziej płakałam.
-Przestań!Zostaw mnie! - odepchnęłam go i zaczęłam biec do domu.Myślałam,że będzie już dobrze ale on musiał zacząć.Złapał mnie za rękę a jego uścisk sprawił,że poczułam ból.Przycisnął mnie do siebie a ja zaczęłam mu się wyrywać. Trzymał moją rękę bardzo mocno a ja chciałam żeby mnie tylko puścił.
-Harry biszkopt to boli!! - wrzeszczałam a on mnie nareszcie puścił.Stałam przed nim ale nie uciekałam w jego oczach było tyle bólu.
-Meggy...Ja...Przepraszam...Nie chciałem-spojrzał na mój nadgarstek gdzie zrobił mi siniaka. Serce mi się krajało. Wyglądał jakby miał się zaraz popłakać. Widziałam że było mu przykro. Przytuliłam go bardzo mocno a jego usta pocałowały moje.
-Przepraszam- jego głos był szczery i smutny.
-Cśśś... pocałuj mnie - staliśmy na chodniku,całując się i nie zwracając na nikogo uwagi. Staliśmy tak przez chwilę w objęciach. A on bawił się moimi włosami. Jego loki łaskotały mnie w czoło,a jego zielone oczy wpatrywały się we mnie.
-Nie chcę Cie stracić.Jesteś dla mnie ważna.- na jego słowa mój brzuch wypełniły motyle.
-Jesteś taka piękna... i seksowna - mówiąc to uśmiechnął się łobuzersko i ścisnął mój pośladek.

wtorek, 18 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 10

Wstałam bez najmniejszego problemu.Weszłam do łazienki i ogarnęłam się.Miałam jakieś pół godziny na autobus.Zeszłam na dół,w kuchni zastałam Dolly robiącą mi śniadanie do szkoły.
-Cześć,słońce.
-Hej,Dolly.-cmoknęłam ją w policzek i schowałam kanapki do plecaka.W sumie nie miała już nic do roboty i włączyłam telewizję.Moją uwagę przykuły wiadomości w,których prezenter gadał o jakimś kolesiu,który na imprezach wsypuję coś do napojów i porywa dziewczyny czy coś takiego.Żadna nowość,tu w Londynie to stały rytuał.Oglądnęłam jeszcze jakiś talk show i zaczęłam się zbierać.Ubrałam moje conversy,gdy przyszedł sms.
Od:Harry
Chodz,już jedziemy do szkoły x
Byłam zdziwiona.Usłyszałam klakson i wyjrzałam przez okno.Przed domem stał znany mi czarny van.
-Pa Dolly.Dziś wrócę trochę pózniej umówiłam się z Kim.
-Ok.
Wyszłam z domu i ruszyłam w stronę samochodu.Harry stał przy masce i uśmiechał się do mnie.Jego cudowne loczki powiewały delikatnym na wietrze.Objął mnie i pocałował,a ja jak zwykle zadrżałam.
-Cześć,kochanie.-w jego policzkach ukazały się dołeczki,a zielone oczy błyszczały jak nigdy.
-Hej.-odpowiedziałam nieśmiało.Otworzył mi drzwi do samochodu,a po chwili jechaliśmy już do szkoły.Czułam jak moje policzki piekły,gdy jezdził swoja dłonią po moim udzie w górę i dół.
-Chciałbym cię zabrać na basen po szkole.-moje serce zabiło sto razy szybciej.
-Nie mam stroju.
-Kupię ci na miejscu.
-Nie umiem pływać.
-Nauczę cię.
-Nie wiem czy to dobry pomysł.-szczerze to nie miała ochoty na basen tym bardziej,że miałam złe wspomnienia z pływalnią.
-To jak?Proszę kotku.
-A możemy jechać gdzie indziej?-może uda mi się go namówić.Co on się tak uczepił tego basenu?
-Proszę...-mówiąc to pocałował mnie w usta.
-Umm...czemu mówisz do mnie kotku,kochanie czy skarbie?-nie wiem czemu akurat wypaliłam tak beznadziejne pytanie.Chciałam zmienić temat tak na szybko i takie głupstwo wcisnęło mi się na usta.Idiotka!Harry nie był tym zadowolony.Ścisnął mocniej kierownicę i odwrócił wzrok ode mnie.Przez resztę drogi nie odzywaliśmy się do siebie.Dlatego kiedy zobaczyłam szkołę ucieszyłam się.Harry znalazł miejsce na parkingu,a ja szybko wyskoczyłam z samochodu.Prawie weszłam do budynku,ale Harry przycisnął mnie do ściany.Jego ręce 'trzymały' ścianę po obu stronach mojej głowy.Mocno przycisnął swoje usta do moich,ale ja nie wpuściłam jego języka do moich ust.Odsunął się nieco od mojej twarzy.Jego oczy pociemniały i dało się w nich zobaczyć niezadowolenie.Nie miałam ochoty na migdalenie się z nim.
-Pocałuj mnie.-To bardziej była grozba,a nie prosba.
-Nie.-jego klatka piersiowa unosiła się i opadała coraz szybciej.Bałam się tej strony Harry'ego.
-Suka...-wycedził przez zęby i zostawił mnie tam całą oszołomioną.Może myliłam się co do Harry;ego.Może to nie był chłopak dla mnie.Pomimo tego jak mnie potraktował nadal coś do niego czułam.Nie mogłam,nie umiałam wymazać go całkiem z mojej głowy.Patrzyłam jak jego napięte ciało znikało w tłumie uczniów.Chciało mi się płakać,ale obiecałam sobie być silna.Weszłam do klasy od historii i czekałam na dzwonek.Przez całą lekcję myślałam o Harry'm.O co my się w ogóle pokłóciliśmy?!Ale na pewno nie pozwolę,żeby jakiś typ nazywał mnie suką!W jednej chwili upłynęły mi z głowy wszystkie wspaniałe chwilę z Harry'm.To chyba nie facet dla mnie.Byłam dla niego najwyrazniej zabawką i to mnie tak cholernie bolało.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 9

Meggy jest taka słodka.Przez chwilę stałem pod jej domem i śledziłem każdy jej ruch dopóki nie weszła do środka.Chłopacy są już pewnie na miejscu muszę do nich iść.Z Meg zawszę tracę poczucie czasu.Las był niedaleko i miałam nie wielka trasę do pokonania.Przez cała drogę myślałem o pięknookiej dziewczynie.Była dla mnie kimś więcej niż przyjaciółką.Zwykle z dziewczyną lądowałem w łóżku i tyle było naszej znajomości.Z nią było inaczej.Pewnie,że chciałbym się z nią przespać,ale szanuję jej zdanie.
Wszedłem do lasu.Ruszyłem w stronę wielkiego dębu,gdzie zawsze się spotykaliśmy.Chłopacy siedzieli na trawie i palili jointy śmiejąc się z czegoś bardzo głośno.
-O!Patrzcie kto przyszedł!Niezła ta twoja laseczka.-wiedziałem,że się do mnie przypierdoli.
-Ted,zamknij mordę...daj ognia.
-Masz...a przeleciałeś ją?
-Nie.-działał mi na nerwy
-Racja gdybyś to zrobil to nie bylibyście  razem.-przysięgam,że za chwilę dam mu po pysku!
-Stary,zamknij się,bo dostaniesz.-Na szczęście James był po mojej stronie.
-Skoro tego nie zrobiłeś ja to zrobię.-jego morda idiotycznie się śmiała.Wszystko się we mnie gotowało.Nie wytrzymałem dałem mu po mordzie.
-Tylko ją kurwa dotknij gnoju!
-Żartowałem tylko!
-To sobie tak nie żartuj!
-Widzę,ze ci na niej zależy.-Josh się wtrącił.Zawsze był czuły na punkcie dziewczyn.Miał ich całą masę,ale jego najdłuższy związek trwał nie całe 3 tygodnie.
-Zależy,bardzo.-żałuję,że to powiedziałem na głos,bo James i Ted wybuchli śmiechem.
-Zamknijcie kurwa mordy!To świetna dziewczyna Harry.Nie przejmuj się tymi ciotami.
-Dzięki.-mruknąłem niezadowolony,że poruszyli ten temat.Myślałem tylko o Meg i o tym,by ją przytulić.
MEGGY POV.
-Meg,możemy porozmawiać?-założę się,że chodzi o te zakupy,które zostawiłam w parku.
-Tak,Dolly?
-Od paru dni zachowujesz się jakoś dziwnie.
-Przecież wróciłam po te zakupy...
-Nie chodzi mi o to,chociaż zastanawia mnie co ty robiłaś w parku.
-Ja umm...
-Nie ważne,po prostu omijasz mnie,nie rozmawiamy,całymi dniami nie ma cię w domu.-zrobiło mi się przykro,faktycznie od kąd poznałam Harry'ego ignorowałam Dolly.
-Przepraszam.-czułam się tak żałośnie.
-Nie,nie przepraszaj może trochę przesadzam.
-Nie przesadzasz,masz rację.Nie chcę,aby nasze relację się pogorszyły.
-Ja też.
-Kocham cię Dolly.-przytuliłam ją najmocniej jak potrafiłam.Miałam nadzieję,że nie ma mi za złe mojego zachowania.
-Ja ciebie też.No idz już do pokoju.-pocałowała mnie w czoło i wypuściła z objęć.Weszłam do pokoju i położyłam się na łóżku uśmiechając się sama do siebie.Ciągle czułam na sobie dotyk Harry'ego.Po moim ciele przeszły ciarki.Moja komórka zaświeciła się dając mi znać,że dostałam smsa.
Od Harry:
Dobranoc kochanie X
 Zasnęłam z uśmiechem na twarzy myśląc o Harry'm.

czwartek, 13 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 8

Meg szła bardzo blisko mnie.Pachniała bardzo ładnie,a jej długie brązowe włosy lśniły w blasku słońca.Nie mogłem oderwać od niej wzroku.Jej uroda była taka naturalna,gładka i blada cera,bez makijażu.Nie była 'plastikowa' jak inne dziewczyny ze szkoły.Ubierała się wygodnie i ładnie.Przyznam,że jej ciało było takie seksowne.Nie raz zaglądnąłem na jej biust.Złapałem ją za rękę,a ona się uroczo zarumieniła.Uwielbiam,gdy czuje się zakłopotana.Czułem jak drżała kiedy ją dotykałem.Całuje świetnie,bo ma cudowne usta.Coś mnie do niej ciągnęło.Podoba mi się to mogę przyznać na pewno.Dochodziliśmy prawie do jej domu.Chłopacy byli zajęci sobą.Rozmawiali i śmiali się z nie wiadomo czego.
-James.Idz z chłopakami.Wiesz gdzie się spotkamy.
-Ok,rozumiem zostawię cię z twoją laską.-daliśmy sobie po piątce i poszli dalej.Miałem się z nimi spotkać w lesie,a za ten czas zostałem sam na sam z piękną dziewczyną.
-Cóż...wyszłam trochę do sklepu i trochę mi to zeszło.Więc nie obrazisz się jak pójdę już do domu?-Meggy stała przede mną i patrzyła mi się w oczy.Jej brązowe oczy błyszczały,a na  różowych ustach widniał uśmiech,który tak uwielbiałem.
-Obrażę się.-trochę się z nią podrocze.
-Haaaary.-jej słodki głos przeszedł przez moje uszy.
-Tak mam na imię kotku.-uśmiechnąłem się do niej.Ciekawe ile ze mną wytrzyma.
-Muszę iść Dolly się o mnie martwi.
-Kto to Dolly?
-Moja ciocia,no nie ważne.Widzimy się jutro w szkolę?
-Tak.
-No to pa.-chciała już iść,ale ja nie mam zamiaru jej puścić.
-H-Harry,co ty robisz?-przełożyłem ją sobie przez ramię i ruszyłem w stronę parku,który wierciła się za jej domem.Wierciła się niemiłosiernie.
-Proszę postaw mnie!-tak słodko mnie błagała,ale ja nie ustąpię tak łatwo.
-Nie skarbie zostajesz ze mną.-po chwili ciszy usłyszałem jej śmiech co sprawiło,że uśmiechnołęm się pod nosem.Posadziłem ją sobie na kolanach,gdy usiadłem na ławce.
-Dolly mnie zabije...-przerwałem jej pocałunkiem w usta.Była taka rozkoszna.Chciałem żeby była zawsze przy mnie.
MEGGY POV.
Siedziałam Harry'emu na kolanach.Gdy mnie pocałował zrobiło mi się od razu goręcej.Jego usta musnęły parę razy moje i zjechały niżej.Całował moje obojczyki.Uśmiechnął się i zjechał jeszcze niżej.Pomimo tego,że byliśmy na dworze brakowało mi powietrza.Oderwał swoje usta od mojego ciała.Otworzyłam oczy i wróciłam do rzeczywistości.Siedziałam mu na kolanach okrakiem,gdzie każdy mógł nas zobaczyć.Oblałam się rumieńcem.
-Harry ja muszę iść.Naprawdę.-błagałam go,ale on trzymał mnie za ręce i całował moją szyję.
-Proszę.-już wyobrażałam sobie co powie Dolly.
Harry chłopacy na ciebie czekają.
-Niech czekają.
-Cholera,Harry!-moja złość śmieszyła go.Śmiejąc się dalej mnie całował.
-Dobrze chodzmy.-szepnął mi do ucha po czym je delikatnie pocałował.
-Dziękuję!
-Jesteś taka gorąca.
-Harry!-zaczęłam się śmiać po czym do mnie dołączył.
Odprowadził mnie pod dom,a na pożegnanie namiętnie mnie pocałował.Złapał mnie za pośladek.
-Ej,no!-skarciłam go.
-Nic nie poradzę na to,ze tak mnie kręcisz-uśmiechnął sie łobuzersko i znów mnie pocałował.
-Pa.
-Pa,kochanie.

środa, 12 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 7 (Z dedykacją dla Klaudi :*******)

Leżałam na łóżku i myślałam o osobie,która za nic nie chciała wyjść z mojej głowy.Harry nie był moim pierwszym zauroczeniem,ale uczucie,które mnie wypełnia na jego widok przydarzyło mi się pierwszy raz w życiu.Jego śliczne zielone oczy,szczery uśmiech,urocze dołeczki i seksowne ciało sprawiały,że w środku się paliłam.To szaleństwo!Nie mogę go kochać znam go od nie dawna.Założę się,że to po prostu mocne zauroczenie.Bardzo mocne.Nie widziałam co on myśli o mnie.Bałam się,że nie utrzymamy dalej ze sobą takich kontaktów.Poza tym on mnie pocałował.Gdy sobie o tym przypomnę czuje motylki w brzuchu.
-Meg,możesz tu przyjść?
-Idę.Chwilka!-związałam włosy w luznego koka i ruszyłam do kuchni gdzie Dolly robiła obiad.
-Chciałam zrobić sałatkę do ziemniaków,ale nie mam majonezu i pomidorów.Mogłabyś pójść do sklepu?
-Yhym.-wzięłam drobniaki od Dolly ogarnęłam się i wyszłam do sklepu.Spożywczy na szczęście nie był daleko i szybko dotarłam na miejsce.Weszłam do środka po zakupy i zamurowało mnie.Przy blacie stał Harry i kupował piwo.Zanim stali jacyś kolesie,widziałam ich już w szkole.Ekspedientka wyraznie z nim flirtowała.Poczułam się dziwnie widząc jak jej wzrok wędruje po jego torsie.Na szczęście Harry nic sobie z tego nie robił.Gdy sie odwrócił nasze oczy się spotkały,a jego urocze dołeczki ukazały się wraz z onieśmielającym uśmiechem.
-Cześć słoneczko.-podszedł do mnie całując mnie lekko w usta.Serce waliło mi jak oszalałe,a po twarzy spłynął rumieniec.
-O stary!Ale dupa!-koleś,który stał za Harrym to chyba James z równoległej klasy.Jego piwne oczy figlarnie się na mnie patrzyły.
-Wiem,bo moja.-mówiąc ścisnął mój pośladek na co prawie słyszalnym głosem jęknęłam czego po chwili pożałowałam,bo jego koledzy wybuchli śmiechem.
-Ale tylko ją rusz do skopie ci dupę!-uśmiechnęli się do siebie,a ja stałam tam nieruchomo jakbym połknęła kij.Próbowałam się rozluznić.Udało się.
-Jestem Meg.-chłopacy się uśmiechnęli i podali mi rękę na przywitanie.
-Ja jestem James to Ted,a ten z paskudną mordą to Josh.-wybuchliśmy wszyscy śmiechem,a Josh i James zaczęli się okładać na żarty pięściami.Po ciele przeszły mi ciarki,gdy poczułam jak Harry wędruje po nich swoją dłonią.
-Jesteś taka piękna.-szepnął mi do ucha.W środku się paliłam.Jego dotyk sprawiał,że coś we mnie eksplodowało.Patrzyliśmy sobie w oczy,a po chwili namiętnie się całowaliśmy.Jego pocałunki były tak wspaniałe,że nie interesowało mnie nawet to,że chłopacy się na nas gapili.Pocałunek przerwał nam Ted gwiżdząc na palcach.Zdałam sobie sprawę,że wciąż jesteśmy w sklepie na co znowu trzasnęłam rumieniec.
-Muszę coś jeszcze kupić.
-Tylko szybko do mnie wracaj.-uśmiechnął się.
Podeszłam do blatu z wybranymi przez mnie produktami.
-To wszystko?-ekspedientka patrzyła na mnie zimnym wzrokiem.Wyglądała na młodą.Musiała widzieć całą akcję z Harrym.Nie ukrywam,że sprawiało to u mnie satysfakcję.
-Tak,dziękuję.-zapłaciłam i ruszyłam w stronę chłopaków,którzy stali przed sklepem,
-Chodzmy.-uśmiechnęłam się do wszystkich.

Przepraszam,że musieliście czekać na następny rozdział tak długo ;c

czwartek, 6 czerwca 2013

ROZDZIAL 6 (z dedykacja dla Aliii Zouis :*****)

-Meggy!O moj boze!-brzmiala tak jak bym co najmniej zmartwychwstala                                   -Gdzie ty bylas?!Prawie na policje zadzwonilam!-przyznam,ze troche przeskrobalam,ale mialam nadzieje,ze mi poblazy.Nie lubila mnie karac.                                                                   -Juz ci tlumacze,prosze nie denerwuj sie.-musialam ja w jakis sposob uspokoic.                     -Wiesz jak sie martwilam?!Gdzie ty bylas?                                                                                           -Bylam na imprezie.Tanczylam,potknelam sie,upadlam i zemdlalam.Kim zabrala mnie do siebie i kazala mi u niej przenocowac,bo sie zle czulam.Przepraszam,ze nie zadzwonilam,ale bateria mi padla.                                                                                                     -To nie moglas zadzwonic od Kim?Zaraz kto to jest Kim?                                          -                     -Moja nowa kolezanka o ktorej ci mowilam i ona nie ma komorki.-mialam nadzieje,ze sie nabierze na to.                                                                                                                                           -Przepraszam Dolly-chyba myslala nad ty co powiedzialam,bo stalysmy chwile w milczeniu    -Nic ci nie jest?Glowa cie nie boli?                                                                                                      -Nic mi nie jest,dziekuje.Naprawde przepraszam.                                                                               -Chodz tutaj.-otworzyla szeroko ramiona bym mogla sie do niej przytulic                                       -Juz dobrze,ale mam nadzieje,ze to sie nie powtorzy.                                                                       -Obiecuje-Uf...bylo juz po wszystkim.                                                                                               --Moge isc juz do pokoju?-usmiechnelam sie co odwzajemnila.                                                     -Jasne.-jej glos byl teraz spokojny,a ja ruszylam w strone pokoju.Tylko co powiedziec na temat tej szyby?Weszlam do pokoju i stojac nad szklem i myslalam.                                         -O moj boze!Dooolly!!                                                                                                                             -Co sie stalo?!-szybko do mnie przybiegla.Po chwili obie stalysmy nad wybita szyba.Sadzac po jej minie byla w wielkim szoku.Wprawdzie ja tez.Jak moglam odwalic takie swinstwo?     -Ktos wybil mi cegla okno!                                                                                                                      -Co to za gnoj?!                                                                                                                                       -Nie wiem weszlam tutaj, a szyba byla juz wybita-w duchu trzymalam kciuki zeby to klamstwo tez przeszlo.Nie oklamywalam nigdy Dolly,az do czasu kiedy poznalam Harry'ego.Glupio sie z tym czulam nawet bardzo.Mam nadzieje,ze to ostatni raz.                   -Dzwonie na policje!                                                                                                                                 -Nie!!-powiedzialam to troche glosniej niz chcialam.                                                                        -Co?Czemu?Jakis dupek wybil ci okno,a ja mam nie dzwonic na policje?Niech to tylko sie powtorzy.To sama zlapie ta ciote!-pierwszy raz widzialam Dolly taka agresywna.                   -Nie,nie ma potrzeby...yy...to jeden jedyny raz.Umowmy sie,ze za drugim razem zadzwonisz.Ok?                                                                                                                                       -No dobrze...Ale wstawic okno.Zadzwonie po kogos.                                                                          Jestem po prostu mistrzem bzdur!Trudno przynajmniej udalo sie.Mam nadzieje,ze niedlugo ktos przyjedzie i wstawi ta szybe.Moje rozmyslania przerwal sms:                             Od :Nieznany                                                                                                                                          Widzimy sie jutro?          Harry x                                                                       PRZEPRASZAM ZA BEZNADZIEJNOSC TEGO ROZDZIALU,ALE TAK JAK JUZ PISALAM.PISZE TO NA TELEFONIE,A TO BARDZO CIEZKIE (I TA KLAWIATURA JEST TAKA TYCI TYCI).PRZEPRASZAM TEZ ZA WSZELKIE BLEDY,ALE MOJ TELEFON NIE WYSWIETLA ZMIEKCZEN DLATEGO  TO JEST TAK BEZNADZIEJNE.W ROZDZIALE SA PRAKTYCZNIE SAME DIALOGI I CIEZKO BYLO,ALE DALAM RADE :) JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM I DZIEKUJE,ZE TO CZYTACIE xd                                      
Niestety nie wiem kiedy dodam nowy rozdzial,bo nie moge wejsc na kompa :c (pisze z telefonu).Probowalam napisac rozdzial na telefonie,ale to strasznie ciezkie i nie da sie pisac na nim zmiekczen .Probowalam,ale kiedy bylam juz na srodku niechcacy skasowalam -.- Jesli mi sie uda to rozdzial z telefonu bedzie z bledami.Bede mogla wejsc dopiero za tydzien.Zrobie wszystko zeby jakos napisac ten rozdzial.Przepraszam.

środa, 5 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 5 (z dedykacja dla Sary :****)

Jechaliśmy jego czarnym vanem w milczeniu.Co jakiś czas informowałam go gdzie ma skręcić.Siedziałam pare centymetrów od niego przez co miałam gęsia skórkę.Byłam totalnie oderwana od rzeczywistości.Wyobrażałam sobie go nagiego.Boże!Ja jestem jakaś upośledzona!Oblałam się cała rumieńcem.Harry musiał to zauważyć,bo uśmiechnął się pod nosem.
-Co jesteś taka spięta?-nie odezwałam się ,ale cały czas na niego patrzyłam.Jego zielone oczy błyszczały,a loczki układały się perfekcyjnie.Nagle się do mnie przybliżył,a moje serce zabiło szybciej.Nasze twarze się spotkały.Musnął moje usta po czym oddaliśmy sie w wir namiętności.Całowaliśmy się,a ja miałam ochotę rzucić się na niego.Nie panowałam nad tym.Wsadziłam dłoń w jego włosy.To uczucie mnie całą przepełniało.Był cudowny.Przerwaliśmy pocałunek,a nasze oddechy były nierówne.Nawet nie zauważyłam,gdy staneliśmy na parkingu szkolnym.
-Nie wiedziałem,że jesteś taka porywcza.-uśmiechnął się uroczo,ukazując swoje idealne zęby i podniecające dołeczki.
-Ja też.Mój dom jest niedaleko w sumie mogę już tu wysiąść.
-Nie podwiozę cie pod sam dom.-wyszczerzyłam się do niego i pokierowałam go właściwą drogą.Ręce trzęsły mi się jak galareta.Harry wywoływał u mnie coś czego nigdy nie czułam.To coś silniejszego niż zauroczenie.Rozkochał mnie w sobie,a to głupie,bo znamy się dopiero dwa dni.
-To ten dom po lewej.Dzięki za wszystko.
Staliśmy pod domem.Miałam już wyjść z samochodu kiedy Harry złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.Nasze usta znów się spotkały.Całował zajebiście.Nie wiem co on myślał o moich pocałunkach,bo ja nie byłam do końca przekonana o pozytywnej ocenie.Całowałam sie w ten sposób tylko raz,gdy grałam w butelkę z moja paczką.I przyznam,że nie wyszło mi to najlepiej.
-Masz najsłodsze usta na świecie kotku-posłał mi uśmiech na co odpowiedziałam mu rumieńcem
-Muszę już iść.
-Daj mi swój numer.
-567xxx456
-Dam znać.-pocałował mnie delikatnie po czym wyszłam z samochodu machając mu na pożegnanie.Idąc w stronę domu usiadłam na schodkach,by ochłonąć.Przez Harry'ego kręciło mi się w głowie.On był cudowny!Teraz musiałam wymyśleć co powiem Dolly.Najlepszym wyjściem będzie powiedzenie prawdy,trzeba będzie tylko pozmieniać parę szczegółów.Chciałam już wejść ale zauważyłam bardzo istotny fakt. Wciąż miałam na sobie ciuchy Harry'ego.
-Kurwa...-co miałam teraz zrobić? Swoje ciuchy zostawiłam w domu Harry'ego.Starając się przebiec na tył domu . Oczywiście musiałam się wywalić , starłam sobie kolano.Okna w moim pokoju były pozamykane ale były na parterze co ułatwiało mi robotę. Wzięłam cegłę która leżała na murowanym grillu i bez chwili zastanowienia cisnęłam nią w okno.Szyba się rozbiła , i miałam nadzieje że Dolly nic nie usłyszała.Mogłam po prostu wejść do domu i się przyznać , ale niestety ona jest przewrażliwiona na punkcie chłopaków . Wśliznęłam się do pokoju , po czym skaleczyłam się w rękę i nogę ostrym szkłem. Pobiegłam do łazienki przemyłam rany i przebrałam się w ubranie jak najbardziej podobne do wczorajszego. Z powrotem wyszłam oknem po czym weszłam frontowymi drzwiami jakby nigdy nic. Wiem że mój plan nie miał sensu, ale to było pierwsze co mi wpadło do głowy
-Dolly już jestem!

wtorek, 4 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 4

-Widzę,że śpiąca królewna raczyła się obudzić.-Słońce poraziło moje oczy,gdy je tylko otworzyłam.Leżałam na dużym łóżku w pokoju z niebieskimi ścianami.Czułam się okropnie,wszystko mnie bolało i nie wiedziałam gdzie się dokładnie znajduję.
-G-Gdzie ja jestem?-jeszcze dokładnie się nie obudziłam.
-U mnie.Wczoraj wybuchła afera,a ty leżałaś nieprzytomna na ziemi.Musiałem z tobą coś zrobić.
Próbowałam sobie przypomnieć co się  wczoraj wydarzyło.Harry miał na sobie białą obcisłą koszulkę i nisko opuszczone spodnie.Nie mogłam oderwać wzroku od jego pięknego ciała.Jego tors sprawiał,że robiło mi się słabo.
-Chcesz dotknąć?-Zrobiłam się cała czerwona.Zorientował się,że cały czas się na niego gapiłam.Jego loki niesfornie opadły mu na czoło,gdy koło mnie usiadł.Miałam na sobie jego ubrania,moje leżały na krześle przy biurku.
-O boże...Czy my?
-Co?
Czemu mam na sobie twoje ubrania?I czemu ja tu w ogóle jestem?-byłam niemalże przerażona,że leżę w łóżku obcego chłopaka.
-Już mówiłem,uderzyłaś się w głowę i nie mogłem cię tam zostawić,nie jestem takim chamem.Przebrałem cie,bo...Hahah,po prostu masz boskie ciało kotku-zamarłam byłam w stanie walnąć mu po ryju i uciec z tamtą,ale coś mnie trzymało w tym miejscu.On.Jego uroda i coś co mnie w nim tak pociągało.
-A co do twojego poprzedniego pytania,nie robiliśmy tego.Chociaż jeśli chcesz...-Uśmiechnął się ukazując słodkie dołeczki,a ja odetchnęłam z ulgą.
-Jestem ci bardzo wdzięczna za pomoc,ale chyba muszę już iść.-podniosłam się z łóżka i wzięłam swoje rzeczy,które jak się okazało były całe w błocie.
-To już wiem czemu mnie przebrałeś.-posłałam w jego stronę uśmiech,a on wstał i mnie objął.
-Zostań ze mną proszę.Przynajmniej coś zjedz.-Jego głos był taki opiekuńczy,a jego opuszki powedrowały po moim policzku na co się zarumieniła.
-Ja w sumie nie powinnam.
-Mam grzanki-Wyszczerzył się do mnie i złapał mnie za rękę prowadząc do kuchni.Nałożył mi na talerz grzanki i posmarował dżemem.Na co ja jak idiotka rzuciłam się do jedzenia ich.
-Hahah,dobrze,że cię ni puściłem głodnej.
-Dzięki za wszystko.
-Nie ma sprawy-Przez dłuższą chwilę jedliśmy w milczeniu,a ja się napawałam jego zapachem.Pachniał jak brzoskwinie.Nie mogłam oderwać wzroku od jego pięknej twarzy i zielonych oczu.Podniecał mnie jego każdy ruch.To jak mnie dotykał,jak na mnie patrzył było czymś niesamowitym.
-Dziękuję-odłożyłam talerz do zlewu i zaczęłam zmywać po sobie kiedy podszedł do mnie od tyłu,objął mnie i zaczął całować po karku na co zadrżałam.Jego usta całowały mnie po szyi potem po uchu i na końcu po skroni.Z przyjemności zamknęłam oczy.
-Odłóż ten talerz.-jego szept spowodował,że bez trudu wypełniłam rozkaz.Uśmiechnął się po czym odwrócił mnie tak do siebie,że staliśmy teraz do siebie twarzą w twarz.
-Jesteś piękna...-jego twarz była coraz bliżej mojej,aż w końcu nasze usta się zetknęły.Językiem jezdził po mojej dolnej wardze prosząc o wstęp.Po chwili nasze języki pocierały o siebie,a ja cała drżałam.To wspaniałe uczucie trwało jeszcze chwile zanim nasze usta się rozłączyły,by złapać oddech.Uśmiechaliśmy się do siebie,a on ścisnął mój pośladek na co cicho jęknęłam wywołując u niego najwyrazniej satysfakcję.
-Harry muszę już iść-tak naprawdę mogłam zostać przy nim do końca życia,ale gdy przypomniałam sobie o Dolly wyobraziłam sobie,że umiera ze strachu za mną.
-Szkoda...Idz po rzeczy i cię odwiozę.-jeszcze raz mnie pocałował na co moje serce zabiło szybciej.Uśmiechnął się usiadł i czekał,aż będę gotowa.

poniedziałek, 3 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 3

Przy dużej kamiennej ścianie stał DJ ze sprzętem i puszczał najlepsze hity.Na środku tańczyła cała dzielnica.Było ostro!Parę par stało po bokach i się namiętnie całowało,a w aucie za bunkrem przyłapałam jakąś laskę i kolesia w jednoznacznej sytuacji.
-Cholera...-zaklnęłam i uciekłam z tamtego miejsca.Serce mi biło jak oszalałe.Na jakiś kamieniach stało piwo.Wypiłam chyba 4 puszki po czym ruszyłam na parkiet.Nie wiem co się ze mną działo wszystkie moje części ciała wariowały.Tańczyłam,śpiewałam i skakałam.Brakuje jeszcze tylko,żebym striptiz urządziła.Zauważyłam tego samego kolesia co ogłaszał,że odbędzie się impreza.Chciałam podejść i pogadać,ale odwróciłam od niego wzrok i zniknął.Po chwili podskoczyłam,gdy ktoś złapał mnie za pośladek.
-Hej laseczko!Podoba się?-to był 'organizator' imprezy.Stałam z nim twarzą w twarz.Miał piękne kasztanowe loczki,które niesfornie opadały mu na czoło.Wcześniej ich nie zauważyłam,bo miał kaptur i byłam trochę zawstydzona,by bezustannie na niego patrzeć.Był ładnym palantem.
-Tak jest extra!-wysłałam mu uśmiech  po czym go odwzajemnił ukazując urocze dołeczki w policzkach i białe zęby.
-Sory,że byłem pod szkoła taki nie miły.-miał przyjemnie zachrypnięty głos,podobał mi się.
-Uhm...nie szkodzi.-powoli zmieniałam o nim zdanie
-Poza tym chłopcy się skarżą,że wypijasz im piwo.-zrobiłam się czerwona jak burak na co się zaśmiał.
-Zatańczymy?
-Chętnie.-nie wiem co się ze mną działo,ale te jego cudowne zielone oczy działały na mnie zniewalająco.Miałam ochotę po prostu go pocałować,a jego dotyk sprawił,że omal nie zemdlałam.
-Jesteś piękna...-jego szept sprawił,że miałam motylki w brzuchu.
-Jestem Harry,a ty?
-Meggy Sandy.
-Haha,co tak oficjalnie?-jego uśmiech był piękny.Jego ciało i tors biło gorącem.Nie mogłam się oprzeć, jak 5-letnie dziecko głaskałam opuszkami palców po jego umięśnionym brzuchu.
-Aż tak cie pociągam?-zaczerwieniłam się ,a on bez wachania zaczął mnie całować po szyi schodząc coraz niżej,nie protestowałam.Jego dotyk wywoływał u mnie ciarki.
-Harry...-jęknełam co sprawiło u niego uśmiech na twarzy.
Rozkosz przerwał mi tłum biegnący ku wyjściu.
-STOP!STÓJCE!-zauważyłam policjantów goniących imprezowiczów.
-Kurwa...
-Harry,czy ta impreza jest nielegalna?
-Tak jakby,chodz!-mówiąc to pociągnął mnie za rękę w stronę wyjścia.Alkochol chyba zaczął działać,bo zakręciło mi się w głowię i niezdarnie potknęłam się o kamień.Walnęłam mocno głową o ziemie,a ból sparaliżował moje ciało.
-Meg!-ktoś do mnie krzyczał.
Stało się ciemno...

ROZDZIAŁ 2

Założyłam rękawice kuchenne i ruszyłam w stronę piekarnika,by wyjąć z niego tak bosko pachnące ciasto.Wreczyłam je Dolly,która stała przy oknie wypalając resztki papierosa
-Dzięki młoda.-uśmiechnęła się ukazując przy tym swoje białe zęby.Dolly była mi jedyną bliska osobą.Nie wiem co się stało z moimi rodzicami,unika tego tematu jak ognia.Ja tez nie lubię o tym rozmawiać.To uczucie jest okropne-jak można nie mieć bladego pojęcia o własnych rodzicach?Jedyne co mi wiadomo to,że moja mama poprosiła Dolly,by się mną zajęła po jej śmierci.Ciocia jest jej siostrą,ale nie cierpi,gdy tak do niej mówię dlatego zwracam się do niej po imieniu.Jest dla mnie kimś więcej niż rodziną jest moją najlepsza przyjaciółką.
-Dolly?-miałam nadzieję,że uda mi się ją namówić
-Dziś jest impreza i...
-O nie,nie!Jesteśmy tu od niedawna,nie wiadomo jacy tu są ludzie.
-Oh,no wez!Są bardzo mili i uprzejmi -musiałam trochę skłamać w końcu nie puściłaby mnie,gdyby wiedziała,że kręcą się tutaj takie dupki jak ten z, którym gadałam przed szkołą.
-No nie wiem...A gdzie to?I u kogo?
-Yyy..u mojej koleżanki,parę ulic z tad.-nie miałam wyboru musiałam trochę poprzekręcać prawdziwe informacje,poza tym nie sadze żeby się dowiedziała.No,bo od kogo?
-Poznałaś kogoś?To dobrze w sumie ja w twoim wieku...nie ważne,a może zostaniesz ze mną w domu?
-Dolly!Ja mam prawie 18 lat!Puść mnie,błagam!
-Haha,no dobrze możesz iść.Tylko się nie upij!-przewróciłam oczami i uścisnęłam ją z całej siły.Kochałam ja jak własną matkę.Wiem,że ona ma także tylko mnie.Nie ma chłopaka ani dzieci.Czasami obwiniam się za to,bo gdyby nie musiała się mną zajmować może,by sobie kogoś znalazła.
Odrobiła lekcję,zjadłam obiad i oglądnęłam z Dolly jakąś słabą komedie.Teraz mogłam się szykować na imprezę.Wyciągnęłam z szafy jak najbardziej schludne,ale i też seksowne cuchy.Wybrałam czarne obcisłe rurki i kremowy top na ramiączkach.Na nogi założyłam szpilki w tym samym kolorze co koszulka i delikatnie się pomalowałam.
-Dolly!Ja już wychodzę!
-Dobra tylko wróć do domu trzezwa!
-HA-HA-HA!-zaśmiałam się z sarkazmem.
Zamknęłam za sobą drzwi i ruszyłam na przystanek.Było ciepło jak na wieczór.Drogę umiliła mi moja komórka z,której puszczałam swoje ulubione kawałki.Autobus przyjechał bardzo szybko,dostrzegłam z w nim parę młodych ludzi z piwem w ręku.Jak myślałam także wybierali się na imprezę.Wysiadłam razem z nimi,bo nie wiedziałam gdzie się do końca znajduję bunkier.
-Hej,maleńka!
-Yyy..uhm,hej.-Dziś chciałam się zabawić .Żyć tak jakby miało nie być jutra.
-chcesz piwo?
-...daj...-tak to głupie,ale co to takie piwo!?To chyba normalne w moim wieku.Trochę z nimi pogadałam i dalej poszłam z tłumem osób wchodzących do starego bunkru.Muzyka była mega głośna,a wokół unosił się zapach piwa.Dziś zaszaleje!

ROZDZIAŁ 1

Do wakacji zostały dokładnie 2 tygodnie.Przez całą ostatnią lekcje gapiłam się na zegarek odliczając minuty i sekundy do końca .Byłam tak podekscytowana,że zupełnie zapomniałam gdzie się znajduję.
-A może panienka Sandy odpowie na pytanie,bo widzę,że jest zafascynowana to lekcją?-z transu wybudziła mnie pani Smith tym swoim paskudnym głosem.
-Ja um...
*dryyyyn*
Uf,nareszcie koniec!Mam nadzieję,że za rok nie będzie już tej starej ropuchy.Przeciskając się przez zatłoczony korytarz wreszcie dotarłam do swojej szafki.Oprużniając ją znalazłam zdjęcie z moją paczką.Rozstanie się z nimi , było bardzo trudne tak jak przeprowadzka tutaj.Wcześniej mieszkałam w Californii było mi tam bardzo dobrze , kupa przyjaciół , super szkoła i przede wszystkim zajebiste imprezy . A tu w Londynie nie mogłam sobie znaleźć głupiej koleżanki. Chodzę do tej szkoły dopiero pól roku . Co jest mi bardzo nie na rękę , bo gdybym rozpoczęła , kolejny rok od początku może nadążałabym za programem a tak jestem pół roku w tył.Schowałam zdjęcie i zadowolona z końca lekcji wyszłam z tego obrzydliwego budynku.Usiadłam na ławkach jak inni i czekałam na autobus gdy nagle jakiś koleś stanął na jednej z ławek i zaczął krzyczeć :
-UWAGA!Dziś wielki melanż!Zapraszam wszystkich! Przynieście alkohol!
Wszyscy odpowiedzieli mu oczywiście brawami i okrzykami , może to będzie dobra okazja żeby poznać ludzi?
-Hej , podaj adres na tą twoją imprezę .
-HAHAHAHAH ....
-Jakiś problem? - co to za typ przecież nie powiedziałam niczego głupiego.
-Kotku w tej dzielnicy imprezy odbywają się tylko w jednym miejscu . Jesteś tu nowa czy co?
-Ja? Uhm...No jestem tak jakby tu nowa. Nie wiem jakie macie zwyczaje w tej okolicy , ale...
-No dobra ,dobra! Nie rozgaduj się tak.Impreza jest w starym bunkrze , zaraz za szkoła , w tym lesie - mówiąc to wskazał na wielki las znajdujący się za szkołą.
-No spoko. No to cześć- uśmiechnęłam się do niego lekko i odwrociłam sie aby udać się spowrotem na swoje miejsce.Powiedzmy , że nie podobało mi się jak ten dupek się do mnie oddzywał , ale nie chciałam mieć problemów u takich kolesi jak on.
-HEJ!
Odwróciłam się i spojrzałam na osobę z którą przed chwilą rozmawiałam.
-Tylko ubierz coś seksownego.-Na jego twarzy pojawił się obrzydliwy uśmieszek.
Oblałam się rumieńcem i szybko ruszyłam w stronę autobusu , który właśnie nadjechał chociaż miałam ochotę dać mu w twarz.

Jechałam przez jakieś 20 minut. Przez całą drogę patrząc za okno , i myśląc o dzisiejszej imprezie. Gdy wyszłam z autobusu przeszłam kawałek do mojego domu.Na szczęście nie miałam do pokonania dużej odleglości . Po 5 minutach , byłam już w domu.Przed domem stał czerwony cabriolet . Co oznaczało że Dolly jest w domu.
-DOLLY!Już jestem w domu- z kuchni uderzył we mnie słodki zapach szarlotki.
-Oo Meg! Cieszę się , że jesteś choć pomożesz mi.
Hej.Chciałabym was zachęcić do czytania mojego bloga.Jestem początkująca , więc proszę o wyrozumiałość.Proszę o pisanie wszelkich uwag w komentarzach.A postaram się poprawić. :)
Ten blog jest o Harry'm Styles'ie i Meggy Sandy . Miłego czytania :D